Skip to main content
Home » Schorzenia » Śródmiąższowe zapalenie pęcherza: diagnoza przynosi ulgę
Schorzenia

Śródmiąższowe zapalenie pęcherza: diagnoza przynosi ulgę

Ból, zaburzenia snu i codziennego funkcjonowania, a do tego trudna diagnostyka. To codzienność chorych na śródmiąższowe zapalenie pęcherza (BPS/IC). Ich sytuację ma poprawić program lekowy.

Lek. Dariusz Gołębiowski

Specjalista urologii, FEBU, Klinika Urologii i Urologii Onkologicznej, PIM MSWiA w Warszawie

Dlaczego rozpoznanie śródmiąższowego zapalenia pęcherza jest długą drogą?

Diagnoza może być opóźniona średnio nawet o 5–7 lat. Pacjenci muszą przejść bardzo długą drogę wykluczającą nowotwór, choroby neurologiczne czy skutki radioterapii, zabiegów urologicznych czy ginekologicznych, a także zakażenie układu moczowego.

Myląca, także dla wielu lekarzy, jest sama nazwa choroby. Słyszymy: „śródmiąższowe zapalenie pęcherza moczowego”, a proces zapalny w ścianie pęcherza nie jest przecież dominujący – dominujące są dolegliwości. Europejskie Towarzystwo Urologiczne zaleca więc używanie nazwy: „pierwotny przewlekły zespół bólowy pęcherza moczowego”. Zagadnienia, które dotyczą tej choroby, są interdyscyplinarne. Z tego wynika też, że pacjenci nie mają świadomości choroby, a co więcej nie wiedzą też o możliwościach terapeutycznych.

Jak choroba wpływa na codzienne funkcjonowanie pacjentów?

Charakterystyczny dla BPS/IC jest ból narastający wraz z wypełnianiem się pęcherza moczowego, a przechodzący wraz z jego opróżnieniem się. W rezultacie często dochodzi do obkurczenia się ściany pęcherza moczowego i zmniejszenia jego pojemności.

Ponad połowa chorych ma zaburzenia snu. Ból zmusza do kilku wyjść w nocy do łazienki. Istotnie wpływa to na jakość życia i aktywność zawodową.

Choroba jest diagnozowana 10 razy częściej u kobiet niż u mężczyzn. Amerykańskie badanie RICE wykazało, że może być mocno niedoszacowana populacyjnie, ponieważ objawy miało nawet do 6,5 proc. dorosłych kobiet, a tylko 10 proc. z nich było zdiagnozowanych. Dla pacjentek, które latami zmagają się z bólem, usłyszenie diagnozy może być dużą ulgą.

Trzy czwarte pacjentek może odczuwać ból przy współżyciu. U dużej części chorych pojawiają się zaburzenia depresyjne czy depresyjno-lękowe.

Kiedy można zastosować terapię ukierunkowaną?

Jeżeli leczenie objawowe przynosi ulgę, to znaczy, że jest skuteczne. Bardzo niedocenionym elementem jest fizjoterapia mięśni dna miednicy, która czasami przynosi lepsze rezultaty niż farmakoterapia. Ważna jest również edukacja pacjentek, żeby unikały one czynników nasilających chorobę oraz wsparcie psychologiczne.

Patofizjologia BPS/IC nie jest dobrze znana, więc trudno jest mówić o leczeniu celowanym. Najlepiej udowodnione działanie mają amitryptylina oraz polisiarczan pentozanu.

Co zmienia pojawienie się programu lekowego i jakie są kryteria kwalifikacji?

Program zwiększył dostępność leku, który dotychczas dla wielu pacjentów był poza zasięgiem finansowym.

Kryteria włączenia to m.in. czas trwania dolegliwości, wynoszący co najmniej 12 miesięcy oraz wymóg, żeby pacjentki podjęły próbę m.in. fizjoterapii uroginekologicznej, zmiany stylu życia, stosowania się do zaleceń żywieniowych.

Największą korzyścią programu jest standaryzacja, w tym ujednolicenie diagnostyki. Jej podstawą jest hydrodystencja wraz z biopsją pęcherza moczowego. Dzięki biopsji można określić histopatologiczne zmiany w ścianie pęcherza moczowego. Hydrodystencja sama w sobie może przynajmniej tymczasowo zmniejszyć dolegliwości. Ma to szczególnie znaczenie w postaci choroby z wrzodami Hunnera.

Program wprowadza ustandaryzowane kwestionariusze i dziennik mikcji, co pozwala monitorować chorobę i określić jej nasilenie.

Efekt terapii nie jest natychmiastowy, zwykle postępuje z czasem. Ocena skuteczności następuje po sześciu miesiącach. Do tego czasu zaplanowane są cztery wizyty kontrolne, ale dzięki terapii przywracamy jakość życia chorych.

Next article